Zadam Ci pytanie… dziwne, niezgrabne, nieznośne pytanie, na
które z pewnością nie będziesz znał odpowiedzi. Zadam Ci pytanie, bardzo
uciążliwe, bo ludzkie, bez wyjścia, bez odpowiedzi… pozornie… bo czy na pewno?
Zadam Ci pytanie – przekornie, bo na nie odpowiem….
Zadam pytanie… zawalczę na śmierć i życie… bo gdzie zaczyna
się śmierć, a gdzie się kończy życie?
...i znów to cholerne uczucie bezsensu...
oczywiście najbliższe wydarzenia wcale w niczym mi nie pomagają...
oczywiście jak wszyscy wiedzą, nienawidzę sytuacji, na które nie mam wpływu, a
tu jak na złość coraz częściej mi się zdarzają...
i pytam: dlaczego?
Żeby jeszcze bardziej mnie dobić?
Nie ma to jak porządny kop w tyłek...o tak!
Na rozpęd... w sam środeczek...
Jedna wielka kupa!
Najpierw Głupek...
no bo nie po to urabiam sobie rodziców przez cały tydzień,
nie po to się ciągle z nimi kłócę,
i w końcu nie po to narażam własne zdrowie
(w celu udowodnienia im, że jestem odpowiedzialna, a raczej, że MY jesteśmy
odpowiedzialni),
nie po to... żeby on to wszystko zepsuł...
Ja wiem, że chciał dobrze, ale jak to mówią "dobrymi chęciami..." no
właśnie...
Po co się miesza w sprawy między nami?
Po drugie studniówka...
Nie dość, że maraton, to jeszcze ciągle wiatr w oczy. Nie, żebym narzekała, ale
wkurza mnie, że dyrektor ustala sobie jakieś prawa z kosmosu. Po drugie to co
to za argumentacja?
1. impreza alkoholowa - nie ma to jak hipokryzja...
2.jak się złamię to inni będą to wykorzystywać - suuuper... każdy tylko na to
czeka... nie ma to jak, kurdę, "szkoła o niezachwianych
zasadach"...szkoda, że w innych sprawach nie są tacy niezachwiani...
3.dzieci nie chodzą na imprezy dla dorosłych - dorosłych? pełnoletność ma mało
wspólnego z dorosłością, bo o dorosłości nie decyduje wiek, a dojrzałość.
I teraz co mnie denerwuje?
Ta hipokryzja, to pieprzone zakłamanie. pod zasłoną praw i przestrzegania zasad
kryje się nic innego, jak degradacja autorytetu nauczyciela, bo przecież nikt
nie wspomina o tym, że na imprezie rzekomo bezalkoholowej, na stołach
nauczycielskich stoją produkty tzw. branży monopolowej... Autorytety,
przykłady... i co jeszcze? No bo rola pedagoga kończy się, kiedy opuszcza mury
szkoły? Czy poza szkołą przestaje być nauczycielem i wychowawcą?
grrr... zła zła zła!
Co jeszcze? Moja kondycja fizyczno-psychiczna ma się nie najlepiej... raczej w
dalszym ciągu jest średnio-słaba, z podkreśleniem na słaba. Właściwie staje się
to pewnym rodzajem rutyny. Ciągle staję przed wyborem mniejszego zła: jeść czy
nie jeść? JEŚĆ - rzygać. NIE JEŚĆ - krzywdzić siebie.
nie chcę takiego życia...